Po drugie:
FINAŁ: część 1 i 2


I EPILOG!

WHAT! A! TWIST!!!
Mój półroczny trip narkotykowy skończony. Do dziś nie wiem, o co w tym chodzi. Czuję się jakbym wciągnął Granta Morrisona i dożylnie zaaplikował sobie Warrena Ellisa. Intertekstualne dzieło mojego życia pośród latających słoni. Dowód na to, że jeżeli się naprawdę chce być naćpanym to nie potrzeba do tego narkotyków. Chlip. :)
Dzięki wszystkim! Jea. I dobranoc!
Avalonian wróci. W innej formie. W innym czasie. Ale z tymi samymi bohaterami. Tylko innymi. Badum-bum :)
Najs! Nigdy ja tego Leksa całego nie lubiłem.
OdpowiedzUsuńŚwietne zakończenie!:D
OdpowiedzUsuńEch, szkoda że już koniec choć prawdę mówiąc nigdy mi się nie podobało gdy komiks ewoluował z typowych stripów w jakiś action-pach adventure.
OdpowiedzUsuńOw, well! I enjoy the ride ;)