czwartek, 10 lutego 2011

"Avalonian" finał oraz epilog!

Po pierwsze: przepraszam za niezapowiedzianą i długą, długą przerwę.

Po drugie:

FINAŁ: część 1 i 2





I EPILOG!



WHAT! A! TWIST!!!



Mój półroczny trip narkotykowy skończony. Do dziś nie wiem, o co w tym chodzi. Czuję się jakbym wciągnął Granta Morrisona i dożylnie zaaplikował sobie Warrena Ellisa. Intertekstualne dzieło mojego życia pośród latających słoni. Dowód na to, że jeżeli się naprawdę chce być naćpanym to nie potrzeba do tego narkotyków. Chlip. :)

Dzięki wszystkim! Jea. I dobranoc!

Avalonian wróci. W innej formie. W innym czasie. Ale z tymi samymi bohaterami. Tylko innymi. Badum-bum :)

3 komentarze:

  1. Najs! Nigdy ja tego Leksa całego nie lubiłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, szkoda że już koniec choć prawdę mówiąc nigdy mi się nie podobało gdy komiks ewoluował z typowych stripów w jakiś action-pach adventure.

    Ow, well! I enjoy the ride ;)

    OdpowiedzUsuń